Karp z Kaniowa podbił świat, ale... poróżnił mieszkańców dwóch wsi. No bo karp to kaniowski czy bestwiński?

Jacek Drost
Jacek Drost
Co roku w gminie odbywa się Święto Karpia, podczas którego można skosztować specjałów z tej ryby
Co roku w gminie odbywa się Święto Karpia, podczas którego można skosztować specjałów z tej ryby www.bestwina.pl
Udostępnij:
Adolf Gasch, zarządca folwarku w Kaniowie koło Bielska-Białej, był ambitnym gospodarzem. Udało mu się stworzyć karpia, który został nazwany królewskim. - Nasz karp ma małą głowę, większą masę mięsa niż wcześniejsze odmiany. Tłuszczu jest malutko, w smaku bardzo dobry - zachwalają kaniowianie swoje karpie.

Przekonanie, że najlepiej smakują karpie o wadze około 1,5 kilograma jest kompletną bzdurą, bo smak karpia zależy od gospodarstwa, które go hoduje, od tego, czym jest karmiony, od gleby, na jakiej znajduje się staw, od jakości wody. Ważny jest także wiek karpia - najsmaczniejsze są dwu- i trzyletnie, starsze mogą już nie być takie dobre - mówią specjaliści od hodowli karpi.

Według wielu smakoszy, na smak karpi nie mają także większego wpływu chętnie stosowane przez handlowców określenia „karp królewski” czy „dziki”, bo tak po prawdzie istnieją tylko karpie pełnołuskie i lustrzenie - pokryte łuskami zazwyczaj tylko przy grzbiecie. A karpi pełnołuskich ludzie nie chcą kupować, bo mają więcej roboty z ich przyrządzaniem.

Jednak z tą teorią nie zgadzają się w Kaniowie, wiosce w powiecie bielskim w gminie Bestwina, o której stało się głośno w 1880 roku, kiedy to na wystawie rolniczej w Berlinie zarządca miejscowych stawów Adolf Gasch zaprezentował specjalną odmianę karpia (zwaną dziś karpiem polskim, królewskim lub lustrzeniem) i zdobył za nią złoty medal - w miejscowości stanął więc pomnik poświęcony Gaschowi, zaczęto organizować coroczne Święto Karpia, kaniowski karp i jego twórca doczekali się nawet pokaźnej publikacji na swój temat, a swego czasu sama ryba poróżniła nawet mieszkańców dwóch sąsiednich wsi.

Hodowlane ambicje pana Adolfa

- Nasz karp ma małą głowę, większą masę mięsa niż wcześniejsze odmiany. Tłuszczu jest malutko, w smaku bardzo dobry - zachwalają kaniowianie swoje karpie.

Za to kulinarne cudo (kto nie wierzy na słowo, niech koniecznie spróbuje przy najbliższej okazji) odpowiada żyjący na przełomie XIX i XX wieku Adolf Gasch, ambitny i wykształcony (ukończył prestiżowy wydział rolniczy na Uniwersytecie w Hohenheim) dzierżawca gospodarstwa stawowego i folwarku w Kaniowie. Gdy obejmował te włości miał 33 lata i pomysł, jak rozwinąć hodowlę ryb.

Tropy zaprowadziły go nawet do Włoch

„Jeszcze do niedawna wiadomości na temat Adolfa Gascha, najsłynniejszego, (obok fundatora kościoła parafialnego ks. Prałata Antoniego Wieczorka i profesora filologii klasycznej Mieczysława Brożka), mieszkańca Kaniowa były bardzo skąpe. Opierały się głównie na przekazach ustnych, z których można było wywnioskować (poza, oczywiście, zapamiętanym sukcesem na wystawie berlińskiej), iż był to »dobry człowiek i gospodarz, hodował ryby oraz bydło«. Nieco więcej światła rzuca bestwiński kronikarz, Jan Grzybowski, akcentując fakt administrowania przez Gascha kaniowskim folwarkiem. Grzybowski pisze: »Dwór w Kaniowie był z dawien daw-na administrowany jako folwark dworu Dankowic. Po wybudowaniu zamku został on wydzierżawiony wraz z folwarkiem na Mirowcu - Adolfowi Gaschowi w r. 1873.(...)«”- przypomina Sławomir Lewczak w swojej książce „Adofl Gasch hodowca z Kaniowa”.

W rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” Sławomir Lewczak przyznaje, że jest smakoszem karpi. - Zawsze się u nas w domu jadło karpie. Na Wigilię zawsze były karpie czy to z Kaniowa, czy to z Bestwiny, gdzie też jest duża hodowla. Można powiedzieć, że wychowałem się na karpiu, bo koło mojego rodzinnego domu zaczynają się już stawy, więc jest o rzut beretem. A pomysł na książkę wziął się stąd, że jeszcze do niedawna o Gaschu niewiele było wiadomo. W Kaniowie było o nim kilka wzmianek - w kronice parafialnej czy lokalnej kronice Grzybowskiego - wspomina Sławomir Lew-czak, który podążając śladami Gascha dotarł aż do Włoch. Co tam robił słynny kaniowianin? Hodował ryby na... polu ryżowym.

W numerze 45 „Okólnika Rabackiego” z 1900 roku pojawiła się notatka dotycząca wyprawy Adolfa Gascha do Włoch i rozpoczęcia przez niego hodowli karpia eksperymentalną metodą (pisownia oryginalna):

„Hodowla karpi w połączeniu z uprawą ryżu. Co może zdziałać wytrwała praca, inteligencya i wykształcenie zawodowe, tego dał przykład członek naszego Towarzystwa p. Adolf Gasch z Wielkiego Kaniowa. Nie znając ani kraju, ani stosunków, ani języka, udał się do Włoch do Salsomagiore w prowincyi Parmeńskiej, i rozpoczął tamże hodowlę karpi na polach ryżowych. Skutek pomyślny uwieńczył pracę, hodowla się udała, karpie są pierwszej jakości i bardzo smaczne, a z końcem roku sprzedał już p. Gasch do Monachium kilka wagonów karpi, znajdując tam na swój produkt jak najlepszy odbyt” - czytamy w „Okólniku Rybackim”, który był biuletynem informacyjnym Krajowego Towarzystwa Rybackiego w Krakowie i ukazywał się w latach 1881-1927.

Karp bardziej mięsisty i jędrny? Dlaczego nie!

„Niewątpliwie najbardziej rozpala wyobraźnię największe dokonanie Gascha, czyli uzyskanie cennej, mięsistej odmiany karpia galicyjskiego” - pisze w swojej książce Lewczak.

Adolf Gasch opierając się na metodzie „przesadkowania” Tomasza Dubisza (stopniowego przesadzania ryb do innych stawów ze zmianą ich zagęszczenia) oraz nabytej wiedzy wykształcił w ciągu kilku lat karpia, który charakteryzował się nieznanym dotąd wyglądem - miał małą głowę, pysk z wąsami i dobrze umięśnione ciało. Wyróżniał się też średnim wygrzbieceniem i owalnym przekrojem, ale w dotyku był mięsisty i jędrny.

„Dążyłem do uzyskania ryby, w której znajduje się więcej mięsa, mającej dobrze wykształcone ciało - nie tylko poprzez zwiększanie wagi, lecz przede wszystkim proporcji między bardziej a mniej cennymi częściami karpia” - pisał Adolf Gasch w jednej ze swoich prac.

„Nie spocząłem na laurach - dodał w publikacji Adolf Gasch - lecz wziąłem sobie za cel ulepszenie rasy karpia przez odpowiednią selekcję osobników, mając specjalny wzgląd na ich budowę i zdolność do szybkiego wzrostu (nie może to dziwić, tak postępuje się z każdym gatunkiem). (...) Zwracam zatem uwagę na odpowiednio małą głowę, łukowato wygięty, pełny grzbiet i zaokrągloną sylwetkę. Innymi słowy dobry, rasowy karp jest między rybami tym, czym szlachetne gatunki pośród bydła. Prawdopodobnie więc karpie na długo staną się głównym podmiotem hodowli w naszych stawach” - dzielił się swoimi przemyśleniami hodowca z Kaniowa, który interesował się nie tylko samymi rybami, ale całym ekosystemem, w którym ryba egzystuje.

Z Kaniowa na podbój świata

I z takimi właśnie rybami - karpiami wyhodowanymi w kaniowskich stawach - Adolf Gasch wybrał się w 1880 roku do Berlina na wielką wystawę rolniczą. Tam ryby spotkały się z dużym z uznaniem - mimo innego wyglądu (miały wszak małe głowy), charakteryzowały się dobrym mięsnym.

W efekcie Adolf Gasch dostał złoty medal, a wyhodowany przez niego karp zyskał miano karpia królewskiego. Co ciekawe, ryba z kaniowskich stawów święciła triumfy także w Hamburgu, Wiedniu i Mediolanie.

Dziś o tej historii przypomina w Kaniowie pomnik dedykowany Adolfowi Gaschowi i jego dokonaniom, coroczne święto Karpia Polskiego, jakie odbywa się w Kaniowie, Stowarzyszenie Wędkarskie „Kaniowski Karp Królewski” im. Adolfa Gascha w Kaniowie i oczywiście sam karp, który dzięki staraniom Lokalnej Grupy Rybackiej Bielska Kraina oraz hodowców z Bestwina, Kaniowie a także gminie Jasienica trafił na listę produktów tradycyjnych.

Nie przeocz

Wpisanie karpia, jaki hodowany jest tradycyjnymi metodami w Bestwinie, Kaniowie, czy pobliskiej Jasienicy, zapewniło m.in. ochronę prawną w zakresie metod hodowli tej ryby, ale przede wszystkim daje gwarancję konsumentom, że mają do czynienia z dobrym i smacznym produktem.

O takim karpiu wiadomo, że na przykład nie był karmiony paszą lub tzw. chemią, a w jego odłowie rybacy posługiwali się tradycyjnymi metodami wchodząc do wody i wyławiając ryby sieciami.

Jak karp stał się kością niezgody

Co ciekawe, ryba hodowana od ponad 130 lat w podbielskiej wsi stała się nie tylko znaną na całym świecie marką, ale również... kością niezgody między mieszkańcami dwóch wsi.

- Jak oni mogli nam go zabrać? Dlaczego postanowili zakłamać historię karpia? Nie tylko ja nie mogę się z tym pogodzić, większość mieszkańców Kaniowa jest oburzona - sześć lat temu nie krył na łamach DZ swojej irytacji Stanisław Stwora, kaniowski wędkarz i założyciel Sekcji Wędkarskiej im. Adolfa Gascha przy LKS Przełom Kaniów.

Niezadowolenie kaniowian wzbudziła inicjatywa Stowarzyszenia Lokalna Grupa Rybacka Bielska Kraina, która złożyła wniosek o wpis karpia na Listę Produktów Tradycyjnych prowadzoną przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Karp na liście się znalazł - sęk w tym, że został wpisany nie jako królewski karp kaniowski, lecz... bestwiński karp królewski!

- Z tego, co wiem, to podczas spotkania z wójtem nie było żadnego głosowania, tylko przyjęto, by tego karpia tak nazwać. Mieszkańcy pytali, dlaczego, skoro przez 134 lata był karp kaniowski. Wójt powiedział, że sprawa zamknięta, sentymenty można odłożyć na bok. Pewnie chciał się przypodobać bestwinianom przed wyborami - komentował wówczas Stwora.

Wójt Adam Beniowski w rozmowie z DZ przyznawał, że ma świadomość, iż sprawa karpia wywołała niezadowolenie w Kaniowie. Wyjaśnił, że wniosek o wpisanie na listę karpia bestwińskiego złożyła grupa rybacka, do której należy Bestwina i pięć innych samorządów.

- Wnioskodawcom chodziło o to, by hodowcy z całej gminy byli kojarzeni z tym karpiem, bo w Kaniowie gospodarstw rybackich nie jest wiele, można je policzyć na palcach jednej ręki, a 90 procent to hodowcy z całej gminy. Mając produkt certyfikowany, wszyscy mają pewnego rodzaju bonusa, że ich produkt podlega wymogom hodowlanym, że wiążą się z tym marka i jakość - tłumaczył wójt Stwora - skądinąd słusznie - uważał, że należało we wniosku do ministerstwa napisać: karp kaniowski z gminy Bestwina i wszyscy byliby zadowoleni.

W Kaniowie i Bestwinie o sporze mało kto już pamięta. I dobrze, bo karp powinien łączyć a nie dzielić.

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

miejsce #1

DeWalt

DeWalt DCF886N

749,00 zł345,00 zł-54%
miejsce #2

Proline

Proline Turbo 180X2.7X7.5X22.23Mm 88103

79,15 zł42,62 zł-46%
miejsce #3

Dremel

Dremel 8220-2/45 F0138220JH

749,00 zł493,14 zł-34%
miejsce #4

Black&Decker

Black&Decker Opalarka (KX1692-QS)

134,49 zł109,63 zł-18%
miejsce #5

APX

Apx Komplet Tulejek Zaciskowych Er32 X 18 Szt. (7618)

779,94 zł691,26 zł-11%
Materiały promocyjne partnera

Iran coraz dalej od Zachodu i coraz bliżej Rosji

Materiał oryginalny: Karp z Kaniowa podbił świat, ale... poróżnił mieszkańców dwóch wsi. No bo karp to kaniowski czy bestwiński? - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Strefa Agro
Dodaj ogłoszenie