- To był koszmar - mówią zgodnie członkowie Otwartych Klatek, którzy przeprowadzili interwencję w Lisowicach pod Legnicą na fermie brojlerów. Anonimowe zgłoszenie, które dotarło do organizacji nie pozostawiało wiele złudzeń. Zwierzęta żyją w strasznych warunkach, są głodzone i wiele z nich już padło!

- To, co zastaliśmy na prowadzonej wspólnie z Powiatową Inspekcją Weterynarii kontroli, przerosło najgorsze oczekiwania - mówią członkowie organizacji walczącej o prawa zwierząt.

Jak się okazało, z powodu problemów finansowych właściciela, kury były pozbawione dostępu do paszy.

- Wszystkie były wycieńczone i wychudzone, w efekcie czego traciły upierzenie, przestały znosić jajka. W kurnikach poukładane były stosy setek martwych kurczaków – tuż obok wciąż żywych zwierząt. Stan zwierząt był tak ciężki, że żadna ubojnia nie chciała ich przyjąć - relacjonują członkowie Otwartych Klatek.

Pracownicy fermy starali się interweniować u właściciela, jednak bezskutecznie. Z każdym dniem sytuacja zwierząt była coraz gorsza.

O sprawie została powiadomiona policja i prokuratura. Mundurowi zabezpieczyli ślady na fermie brojlerów. - Dopilnujemy, żeby sprawa była odpowiednio prowadzona - zapewniają przedstawiciele organizacji. - Będziemy monitorować sprawę i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby właściciel fermy odpowiedział za swoje postępowanie..

Powiatowa Inspekcja Weterynarii podjęła działania, aby przebywające na fermie zwierzęta zostały nakarmione, a martwe kurczaki odebrane z fermy i odpowiednio zutylizowane.