Mieszkańcy Wronkowa w gminie Czarne coraz bardziej obawiają się wilków. Zdzisław Orzłowski, sołtys Nadziejewa, a jednocześnie radny, podczas poniedziałkowej sesji Rady Miejskiej w Czarnem zwrócił się w ich imieniu do burmistrza, o pomoc w rozwiązaniu problemu.

O wilkach w pobliżu Nadziejewa i Wronkowa słyszeliśmy już wcześniej – mówi Zdzisław Orzłowski. - Ludzie zaczęli się jednak naprawdę bać po tym, gdy w ubiegłym tygodniu w środku Wronkowa około godziny 2 w nocy natknął się na nie człowiek pracujący jako stróż. Co noc tam wyją psy. Doszło do tego, że ludzie boją się wychodzić na spacery. Niektórzy wcześnie rano, gdy jest jeszcze ciemno wychodzą na autobus do pracy i dlatego poprosili mnie, żebym poruszył problem.

Wiem, że wilki są pod ochroną, ale chyba życie ludzkie jest najważniejsze. Wcześniej były sygnały, że pojawiają się, chociażby w okolicach wysypiska, ale teraz są coraz odważniejsze – nie boją się.

Sołtys Nadziejewa mówi, że w ostatnim czasie odebrał sporo telefonów od ludzi proszących go o pomoc. Pojechaliśmy do tej niewielkiej, popegeerowskiej wsi, żeby zapytać mieszkańców o wilki. Nasi rozmówcy mówią, że ze względu na wilki boją się wieczorem wyjść na spacer z psem. Są jednak i tacy, którzy wiedzą jak sobie radzić ze zwierzętami - tak jak Andrzej Ławrów, który wychodząc do lasu zabiera ze sobą petardy. Twierdzi, że w ten sposób udawało mu się spłoszyć wilki.

Przegląd najważniejszych wydarzeń ostatnich dni:

POLECAMY NA STREFIE AGRO: