Niepewne losy schabowego na polskich stołach. Stada świń są likwidowane, zmniejsza się pogłowie. Co ma na to wpływ? Rozmowa z ekspertem

Katarzyna Zawada
Katarzyna Zawada
W ubiegłym roku ubyło 20 proc. stad, a samo pogłowie świń zmniejszyło się o 1,2 mln sztuk. W samym grudniu, według wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego, pogłowie spadło o 6 proc.
W ubiegłym roku ubyło 20 proc. stad, a samo pogłowie świń zmniejszyło się o 1,2 mln sztuk. W samym grudniu, według wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego, pogłowie spadło o 6 proc. Cindie Hansen/Unsplash.com
O tym, że sytuacja na rynku trzody chlewnej jest ciężka, hodowcy alarmują od dłuższego czasu. 2022 rok przyniósł przyspieszenie tempa likwidacji stad, jeśli to się utrzyma, możliwe, że za kilka lat zabraknie wieprzowiny na polskich stołach. Jak walczyć z problemem? Jakie są nastroje w branży? O tym rozmawiamy z Piotrem Karnasem, Dyrektorem ds. Rozwoju Trzody Chlewnej w Gobarto Hodowca.

W ubiegłym roku ubyło 20 proc. stad, a samo pogłowie świń zmniejszyło się o 1,2 mln sztuk. W samym grudniu, według wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego, pogłowie spadło o 6 proc. Według danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, liczba zarejestrowanych stad trzody chlewnej wyniosła na początku stycznia 2023 r. 56,1 tysięcy, co oznacza spadek o prawie 3,1 tys. w porównaniu do wyliczeń sprzed 3 miesięcy. Eksperci wyliczają, że w czwartym kwartale ub.r. dziennie ubywało 36 stad, w trzecim 24.

Strefa Agro: W Polsce ubywa stad, a samych świń jest coraz mniej. Co ma na to wpływ?

Piotr Karnas (Dyrektor ds. Rozwoju Trzody Chlewnej, Gobarto Hodowca): Nie ma jednej przyczyny, a co za tym idzie jednego sposobu na rozwiązanie problemu. Konieczna jest długofalowa strategia, bo problem likwidacji stad świń i zmniejszania się pogłowia narasta w Polsce od lat. Te najbardziej czytelne dzisiaj powody to: dramatycznie niska opłacalność w latach 2020-21, spowodowana m.in. pandemią koronawirusa i ograniczeniem popytu na wieprzowinę, wybuch ASF w Niemczech, a także ciągłe zagrożenie w naszym kraju wirusem Afrykańskiego Pomoru Świń, którego zawleczenie do chlewni może ekonomicznie zniszczyć gospodarstwo. To także lawinowo rosnące od roku koszty chowu i hodowli zwierząt, czyli podwyżki cen paszy i energii. Na to nakładają się jeszcze trwające od 30 lat zmiany społeczno-gospodarcze w polskim społeczeństwie, co na wsi oznacza mniej rolników, a więcej mieszkańców terenów wiejskich oraz zmiany nawyków żywieniowych, jako konsekwencja zmian kulturowych.

Jak wyglądają obecnie nastroje wśród hodowców?

Co prawda cena tuczników jest dziś stosunkowo wysoka, ale już po odjęciu od niej kosztów produkcji, różowo nie jest. Obecnie ceny zbóż spadły, jednak po pierwsze – nie do poziomów sprzed podwyżek, a po drugie – część roku 2021 i rok 2022 to czas bardzo wysokich cen, a co za tym idzie, nie było przestrzeni na odrabianie olbrzymich strat finansowych z lat 2020-21. To powoduje, że w ciągu ostatnich 3 lat polskie rolnictwo straciło ponad połowę producentów świń – prawie 64 tys. stad! Upraszczając, tylu hodowców podjęło, raczej bezpowrotnie, decyzję o zaprzestaniu produkowania żywności na polski rynek. Niestety nasze przewidywania nie są również optymistyczne na przyszłość.

W obliczu inflacji, wielu producentów narażonych jest na rosnące koszty produkcji. Co jeszcze stanowi przeszkodę w rentownym prowadzeniu hodowli?

Najczęściej jest to brak efektywności produkcji przy ciągle rosnących kosztach. Dodatkowym obciążeniem są straty spowodowane produkowaniem w strefach z ograniczeniami wynikającymi z ASF (na szczęście ostatnio sporo obszarów zostało uwolnionych przez Komisję Europejską z ograniczeń). Dla części małych hodowców samo zabezpieczenie gospodarstw przed zagrożeniem ASF i wprowadzenie zasad biobezpieczeństwa generuje nieakceptowalne koszty – ogrodzenia, maty, siatki w oknach, podział na strefę brudną/czystą. Przy mniej wydolnych ekonomicznie gospodarstwach jest to kompletnie nieopłacalne.

Czy scenariusz, w którym za kilka lat na stołach zabraknie wieprzowiny lub będzie ona towarem luksusowym, jest możliwy?

Pewnie nie zabraknie, ale będzie droga lub bardzo droga. Jeśli nie pozwolimy hodowcom się rozwijać, w sposób naturalny za jakiś czas będą znikać z rynku następni. Jest ciągle duża grupa hodowców chcących modernizować sektor produkcji zwierzęcej w swoich gospodarstwach, ale zderzają się oni z niespotykaną wcześniej barierą rozwoju tworzoną przez administrację i lokalne społeczności. Mieszkańcy wsi (nie rolnicy) oraz administracja często bez prawnych podstaw opóźniają lub blokują zamierzenia inwestycyjne, mimo projektowanych w nich najlepszych dostępnych praktykach ochrony środowiska, technologicznych i produkcyjnych.

Jak walczyć z ciężką sytuacją rynku?

Profesjonalizować produkcję. Obecnie każda dziedzina naszego życia podlega dużym zmianom. Produkcja, usługi – chcemy lepiej, wygodniej, szybciej, bezpieczniej. Również w rolnictwie, gdzie przykładem jest produkcja roślinna. Przy dobrych maszynach 100 ha gruntów są w stanie obrobić 1-2 osoby. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było to zupełnie nie do pomyślenia. W produkcji świń jest to samo – dziś nowoczesny budynek inwentarski na 2000 szt. tuczników obsługuje na co dzień jedna osoba. Automatyczne zadawanie paszy, sterowanie mikroklimatem w monitorowanym budynku, w którym elektronika powiadamia SMS-em o zmianie temperatury, powoli staje się normą. Do tego dochodzi specjalistyczna wiedza hodowców i najnowsze genetyki zwierząt. To przepis na sukces, który od lat buduje m.in. Hiszpania – największy dziś producent wieprzowiny w Europie.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Czy ubezpieczanie upraw zyskuje na popularności?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera