W okolicach Poznania i Wągrowca można spotkać tablice informujące o obszarze zapowietrzonym zgnilcem amerykańskim. To choroba atakująca pszczoły. Jak wielki jest problem, będzie wiadomo dopiero na wiosnę.

- Zgnilec amerykański to choroba bakteryjna dotykająca pszczołę miodną - informuje dr hab. Monika Fliszkiewicz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

- To także jedyna choroba pszczół zwalczana z urzędu. W związku z tym, gdy się pojawi, powiatowi lekarze weterynarii muszą podjąć działania. Stąd tablice - wyjaśnia.

Bakteria wywołująca zgnilec amerykański atakuje wcześniejsze stadia rozwojowe pszczoły, przede wszystkim powoduje zamieranie czerwi. Pszczoły zarażają się nią błyskawicznie, do tego bakteria wytwarza przetrwalniki, których żywotność sięga 30 lat. Dla ludzi jednak bakteria jest całkowicie niegroźna.

- Problem ze zwalczaniem tej choroby polega na tym, że przepisy całkowicie zakazują używania antybiotyków do leczenia pszczół - podkreśla Monika Fliszkiewicz. - W tej sytuacji jedynym sposobem radzenia sobie z chorobą jest uśmiercanie dotkniętych nią rodzin.

Ponieważ zgnilec amerykański jest zwalczany z urzędu, po odkryciu ogniska choroby powiatowy lekarz weterynarii ogłasza obszar w promieniu sześciu kilometrów od ogniska choroby.

- Wszystkie ule znajdujące się na tym terenie muszą zostać przez lekarza weterynarii skontrolowane - wyjaśnia lek. wet. Tomasz Wielich z Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Poznaniu.

Czytaj też: W wielkopolskich lasach nie będzie już dzików?

- Kontrole zostaną przeprowadzone na wiosnę, a do tego czasu obszar, na którym wystąpiło ognisko choroby, uznaje się za zapowietrzony. Obecnie na kontrole wiosną czekają pasieki w dwóch powiatach: poznańskim i wągrowieckim. W pozostałych kontrole już się odbyły, tablice powinny więc zostać zdjęte - informuje.

Według danych Powiatowego Lekarza Weterynarii w powiecie poznańskim wystąpiły dwa ogniska zgnilca amerykańskiego: w Poznaniu i w okolicach Murowanej Gośliny.

Dr hab. Monika Fliszkiewicz uważa, że nie ma szczególnych powodów do niepokoju. - To choroba znana od dawna, być może na wzrost liczby przypadków ma wpływ także to, że wraz ze wzrostem zainteresowania zakładaniem pasiek przybyło osób, którym nieco brakuje kwalifikacji i późno dostrzegają chorobę. Ale o polskie pszczoły możemy być spokojni. Ich liczba nie spada, a nawet ostatnio odnotowaliśmy niewielki wzrost liczby pszczelich rodzin.

Zobacz wideo - Miód leje się po ścianach. "Śnią mi się koszmary z pszczołami. Krzyczę i uciekam":
83-letnia mieszkanka Starogardu Gdańskiego męczy się z rojem pszczół, które zalęgły się pod dachem jej domu. Przez te lata rój się rozrastał, a w tym roku miód zaczął spływać po ścianach. Sytuacja jednak, jak twierdzi kobieta, wymknęła się spod kontroli. Teraz pszczoły pchają jej się do domu, a ciągłe bzyczenie źle wpływa na jej zdrowie psychiczne.

Źródło: TVN24

Zobacz też: