Prof. Tadeusz Michalski: - Szukamy miejsca dla kukurydzy w Unii Europejskiej

Lucyna Talaśka-Klich
Lucyna Talaśka-Klich
Prof. Michalski: - Jeszcze pięć - sześć lat temu musiałem się sprzeczać z tymi, którzy twierdzili, że w ekologii nie ma miejsca na kukurydzę i w ogóle nie jest ona potrzebna w gospodarstwach bio!
Prof. Michalski: - Jeszcze pięć - sześć lat temu musiałem się sprzeczać z tymi, którzy twierdzili, że w ekologii nie ma miejsca na kukurydzę i w ogóle nie jest ona potrzebna w gospodarstwach bio! Lucyna Talaśka-Klich
Rozmowa z prof. Tadeuszem Michalskim, prezesem Polskiego Związku Producentów Kukurydzy, o uprawie kukurydzy w Unii Europejskiej, także w naszym kraju. O perspektywach i zagrożeniach dla rolników.

Kukurydza dobrze radzi sobie w naszym klimacie, rolnicy coraz chętniej ją uprawiają, ale czy założenia Europejskiego Zielonego Ładu nie wpłyną na decyzje polskich rolników o zmniejszeniu areału upraw?

Decyzje Unii Europejskiej rzeczywiście mogą wpłynąć na wyhamowanie produkcji kukurydzy.

Co prawda w krajach należących do starej części Unii Europejskiej już od około dziesięciu lat obserwowany jest regres, ale Polska jest przysłowiowym koniem, który ciągnie tę produkcję i tak mogłoby być dalej.

... Gdyby nie zmiany we Wspólnej Polityce Rolnej?

Jest kilka punktów drażliwych. Pierwszy, to dążenie do likwidacji popularnej wśród rolników uprawy kukurydzy w monokulturze. Faktem jest, że monokultura jest bardzo szkodliwa dla niektórych upraw, jak np. pszenicy, ale nie można stosować tzw. urawniłowki dla wszystkich roślin - przecież każda jest inna.

W przypadku kukurydzy jej uprawa w ciągu dwóch - trzech lat następujących po sobie, nie przynosi żadnych skutków ujemnych, ma natomiast wiele zalet z punktu widzenia organizacji gospodarstwa i kosztów produkcji.

Jednak zapewne pojawi się problem z tym, ile może być tej uprawy w strukturze zasiewów danego gospodarstwa, by nie stracić części dopłat.

Zatem jest obawa, że rolnicy, którzy chcą sięgnąć po dodatkowe dopłaty, będą stawiać na bardziej zróżnicowaną strukturę upraw, m.in. kosztem kukurydzy?

Owszem, ale w gorszej sytuacji znajdą się ci, którzy mają na przykład dużo bydła, a przecież kukurydza stanowi podstawę w żywieniu tych zwierząt!

Co prawda ministerstwo rolnictwa uspokaja, że ten rok jest okresem przejściowym - więc różnic na razie nie będzie widać - ale w kolejnych może to się zmienić.

Mówił pan o kilku punktach drażliwych. Jaki jest kolejny?

Istnieje także zagrożenie dotyczące środków ochrony roślin dopuszczonych w Unii Europejskiej do stosowania w uprawie kukurydzy.

Pula tych środków jest niewielka, a przecież musi być rotacja, jeśli produkcja kukurydzy ma się odbywać zgodnie z zasadami integrowanej ochrony roślin.

Tymczasem w Unii Europejskiej ubywa kolejnych substancji czynnych, a zamienniki nie zawsze potrafią wypełnić tę lukę.

To duży problem. Poza tym trzeba szukać innych rozwiązań dotyczących produkcji kukurydzy w Unii Europejskiej.

Szukacie lepszych rozwiązań w ramach Europejskiego Zielonego Ładu?

Podczas zbliżającego się jubileuszu 40-lecia Polskiego Związku Producentów Kukurydzy będziemy o tym rozmawiać. Na 30 i 31 maja tego roku zaplanowaliśmy kilka wydarzeń, a wśród nich debatę na temat tego, jak kukurydza może się znaleźć w strukturze Europejskiego Zielonego Ładu.

Dostrzega pan jakieś rozwiązania, które byłyby korzystne dla producentów kukurydzy?

Dobrym przykładem może być francuskie rozwiązanie dopuszczające możliwość uprawy kukurydzy po kukurydzy, pod warunkiem zasiania po jej zbiorze międzyplonu. W Polsce byłoby to też możliwe - po zbiorze na wczesną kiszonkę i zasiewie międzyplonu do 15 września.

Klimat się zmienia, więc ciepłolubna kukurydza dobrze sobie radzi w naszym kraju, ale - mimo wszystko - we Francji są inne warunki.

Oczywiście we Francji okres wegetacyjny trwa dłużej niż w Polsce. U nas zasiew poplonu po kukurydzy możliwy byłby co najwyżej dla połowy kraju. Innym ciekawym proekologicznym rozwiązaniem mogłaby być uprawa kukurydzy w mieszance z bobowatymi, pod warunkiem uznania takiej formy za odrębną uprawę.

W przypadku dużego nasilenia produkcji kiszonek dla bydła mlecznego czy biogazowni w gospodarstwie, można też szukać innych roślin które mogłyby uzupełnić uprawy kukurydzy. Dobrym zamiennikiem są nowoczesne odmiany sorgo, o dobrej strawności masy organicznej i odpowiedniej wczesności.

To też może Cię zainteresować

W nowej perspektywie unijnej stawia się na rozwój rolnictwa ekologicznego, w zgodzie z naturą, czyli bez środków chemicznych. Może to będzie szansą dla kukurydzy także w naszym kraju?

Jest to bardzo możliwe. Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych wspólnie z Instytutem Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa prowadzą badania nad ekologicznymi odmianami kukurydzy.

A jeszcze pięć - sześć lat temu musiałem się sprzeczać z tymi, którzy twierdzili, że w ekologii nie ma miejsca na kukurydzę i w ogóle nie jest ona potrzebna w gospodarstwach bio! Moim zdaniem to nie jest prawda!

Kukurydza jest niezbędna dla wydajnej produkcji zwierzęcej, a przecież w wielu porządnych gospodarstwach ekologicznych prowadzi się chów zwierząt. Nie ma więc problemu z obornikiem, a ponieważ kukurydza bardzo dobrze wykorzystuje nawożenie organiczne, stwarza to podstawę dobrego plonowania.

Dobrym rozwiązaniem może być też współrzędna uprawa kukurydzy z bardzo ważnymi dla rolnictwa ekologicznego roślinami bobowatymi (motylkowatymi).

A co z chwastami w ekologicznej uprawie i materiałem siewnym?

No, z odchwaszczaniem może być większy problem, ale dla rolnictwa ekologicznego mamy już coraz lepsze technologie odchwaszczania mechanicznego, a także uprawy kukurydzy sianej na przykład w węższych międzyrzędziach.

Poza tym potrzebne są ekologiczne nasiona kukurydzy. Wcześniej co prawda dopuszczano możliwość stosowania standardowego ziarna, ale teraz potrzebny jest już ekologiczny materiał siewny.

Jakie jest zainteresowanie wynikami badań odmian kukurydzy? A może cena ziarna do siewu jest najważniejsza?

Takie badania od lat prowadzi Centralny Ośrodek Badania Odmian Roślin Uprawnych we współpracy z Polskim Związkiem Producentów Kukurydzy i muszę przyznać, że rolnicy są coraz bardziej zainteresowani wynikami doświadczeń PDO i coraz lepiej je wykorzystują w swoich gospodarstwach.

Co prawda największe zainteresowanie daną odmianą jest przez rok-dwa od poznania wyników badań, rzadziej przez cztery lata, ale zdarzają się nawet „dwudziestolatki”, czyli odmiany sprawdzone i popularne już od dwóch dekad!

Wspominał pan o dużej produkcji kukurydzy w naszym kraju. Niektórzy rolnicy traktują ją jak typową „zapchajdziurę”. Jeśli nie wiedzą co na danym polu uprawiać lub muszą szybko podjąć decyzję, bo jakaś uprawa wypadła na wiosnę, to sieją kukurydzę. „Później będę się zastanawiał, co z plonem zrobić” - stwierdził jeden z gospodarzy. To chyba nie jest dobra motywacja?

Zwykle tacy rolnicy, którzy z marszu weszli w uprawę kukurydzy, płacą „frycowe”. Na przykład popełniają błędy w agrotechnice, nie znają się na marketingu, a on też się bardzo przydaje, żeby dobrze sprzedać plony.

Oczywiście istotny jest także termin zbiorów. W ostatnim sezonie ten, kto zebrał kukurydzę wcześniej, mógł otrzymać niezłą cenę za ziarno. Potem było gorzej, niektórzy nawet zrezygnowali ze zbioru.

Ceny za ziarno spadły. Wasz związek interweniował w tej sprawie?

O pomoc dla producentów kukurydzy wystąpiliśmy do Henryka Kowalczyka, wicepremiera i ministra rolnictwa oraz do Janusza Wojciechowskiego, unijnego komisarza do spraw rolnictwa.

Wiemy, że do Komisji Europejskiej trafił wniosek o sfinansowanie tej pomocy z rolniczej rezerwy kryzysowej KE.

Będzie też wsparcie dla rolników, którzy ponieśli dodatkowe koszty w wyniku braku stabilizacji na rynku pszenicy lub kukurydzy, spowodowanej agresją Rosji na Ukrainę. Wysokość pomocy będzie zależała od województwa, czyli gospodarze ze wschodniej części Polski dostaną więcej, bo najwięcej stracili. To jest jakieś uzasadnienie, chociaż nie wszyscy się z tym zgadzają. Najważniejsze jednak, że pomoc będzie. Każda jest dobra, przyda się rolnikom w tych trudnych czasach.

Biorąc pod uwagę zarówno sytuację na Wschodzie (skutki wojny), jak i zmiany w Unii Europejskiej (Zielony Ład), to jakie może być zainteresowanie w naszym kraju uprawą kukurydzy na kiszonkę oraz na ziarno?

Produkcja kukurydzy na kiszonkę utrzyma się prawdopodobnie na podobnym poziomie, bo populacja bydła raczej się nie zmniejszy.

Z kolei tylko ok. 50 proc. wyprodukowanego ziarna kukurydzy jest ściśle powiązania z produkcją drobiu, bydła czy świń. Reszta trafia do sprzedaży na rynek, dlatego zainteresowanie uprawą kukurydzy na ziarno jest ściśle powiązane z koniunkturą. Czas pokaże, jaka będzie opłacalność, co się zmieni na rynku. Jest szansa, że za rok - dwa wróci stabilizacja.

iPolitycznie - Jeśli KE nas nie posłucha, będziemy żądać rekompensat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Prof. Tadeusz Michalski: - Szukamy miejsca dla kukurydzy w Unii Europejskiej - Gazeta Pomorska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na strefaagro.pl Strefa Agro