Wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk o dopłatach do zbóż i spadkach cen na rynku mleka. Będą kłopoty ze sprzedażą owoców?

OPRAC.:
Agata Wodzień-Nowak
Agata Wodzień-Nowak
Henryk Kowalczyk, wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi.
Henryk Kowalczyk, wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi. Szymon Starnawski
– Najważniejsze jest dobre funkcjonowanie rynków rolnych, obecnie zakłócenia występują na rynku zbóż, wkrótce kłopoty ze sprzedażą mogą mieć producenci owoców miękkich – powiedział wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk. Trwają dyskusje z branżą, jak rozwiązać ten problem.

Spis treści

Dopłaty do zbóż do doraźna pomoc

– Zaproponowane wsparcie dla producentów zbóż jest doraźne i ma pomóc w rozwiązaniu problemu cenowego. Mamy do czynienia ze spadkiem cen na rynkach światowych. Jednocześnie do Polski przywożone jest ziarno z Ukrainy, które zwiększa podaż i negatywnie wpływa na ceny. Tu zatem nałożyły się dwa problemy, stąd niezadowolenie rolników – tłumaczył wicepremier i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk.

Zapowiedziane wsparcie ma objąć pszenicę i kukurydzę, a stawki będą zróżnicowane między województwami. Do uruchomienia wsparcia potrzebna jest zgoda Komisji Europejskiej.

Więcej o dopłatach przeczytasz tu: Dopłaty do zbóż 2023 mają objąć pszenicę i kukurydzę. Poznaj planowane stawki. Trzeba czekać na zgodę KE

– Ważniejszy jest – realnie patrząc – spadek cen na rynkach światowych, myślę, że jest to ten problem, który powoduje niezadowolenie, który stwarza trudną sytuację podmiotów handlujących zbożem, jak i dla rolników niemogących sprzedać zboża - powiedział Kowalczyk. – Rolnicy, widząc wwóz zboża ukraińskiego, tam kierują protesty. Trudno oczekiwać, że będą oni protestować przeciwko spadkowi cen na świecie – dodał wicepremier.

Problemy ze zbożem i napięcia na rynku

Minister poinformował, że w Brukseli rozmowy dotyczące rynku zbóż koncentrują się z jednej strony na przedstawieniu problemów państw ościennych Ukrainy i ewentualne zastanowienie się nad przywrócenie kontyngentów i ceł. Na wiosnę ubiegłego roku KE zniosła ograniczenia dla Ukrainy w handlu zbożem. A jednocześnie podejmowane są starania o uruchomienie rezerwy kryzysowej, z której udzielona zostanie pomoc rolnikom.

Kolejny ważny aspekt, jak zaznaczył minister, to realne uruchomienie tzw. korytarzy solidarnościowych, bo na razie faktycznie ich nie ma. W tej sprawie jednak potrzebne jest działanie całej UE, gdyż zboże, które wjeżdża do Polski, znajduje się już na terenie Unii.

Trwa głosowanie...

Jak zapowiadają się Twoje wydatki w 2023 roku?

Minister zwrócił uwagę, że wystąpiło ponadto spowolnienie w eksporcie zbóż, co dodatkowo stwarza napięcia na rynku. Jest ono spowodowane wahaniami cen na świecie.

– Często jest tak, że eksporterzy skupili ziarno po żniwach w wyższych cenach, a obecnie one spadły, firmy więc wstrzymują się z ich sprzedażą, gdyż musiałyby sprzedawać ziarno ze stratą 200-300 zł na tonie. Stąd ta forma pomocy, żeby firmy, które kupują zboże, mogły kupić je taniej i wywieźć zagranicę – tłumaczył Kowalczyk.

Minister zapewnił, że nie ma problemu ze sprzedażą zbóż, ale jest problem ceny. Np. skup na terenie południowo-wschodniej Polski prowadzi spółka Elewarr, ale jej oferta nie satysfakcjonuje rolników.

– Na tym etapie wystąpiliśmy do KE o wsparcie dla producentów pszenicy i kukurydzy, bo ten asortyment jest eksportowany, ma to stymulować wywóz – wyjaśnił szef resortu rolnictwa. – Jest to jedyne możliwe uzasadnienie, bo z Ukrainy głównie importowana jest pszenicy i kukurydza. Uzasadniając pomoc, musieliśmy pokazać, że ukraińskie zboże ma wpływ na polski rynek – podkreślił minister.

Natomiast ewentualne wsparcie dla producentów innych gatunków zbóż, może być zastosowane w późniejszym terminie.

Jak mówił, uruchomienie unijnej rezerwy kryzysowej może trochę potrwać. Polska jest jednak gotowa wypłacać pomoc dla rolników z budżetu krajowego. – Zależy nam bardziej na akceptacji mechanizmu – stwierdził.

Minister zapytany o relacje cen zbóż i nawozów zauważył, że mogą wystąpić różne sytuacje, np. można sobie wyobrazić, że rolnik sprzedał po żniwach drogo ziarno i teraz kupi względnie tanio nawozy i na tym zyska; albo, że nie sprzedał zboża, a kupił droższe nawozy i jest w gorszej sytuacji. Przy wahaniach cen, tu mogą być bardzo różne sytuacje i jest to ryzyko rolnika – zaznaczył.

Kowalczyk o spadkach cen mleka i obaw w rynek owoców miękkich

Według ministra problemem może być wkrótce sprzedaż owoców miękkich. Już trwają dyskusje z branżą na ten temat, jak ten problem rozwiązać. W Polsce są jeszcze duże zapasy mrożonek i różnego rodzaju przetworów, był import mrożonych malin z Ukrainy, a sezon jest już niedaleko – zaznaczył.

Kowalczyk przyznał, że pogorszyła się sytuacja na rynku mleka, ale, na to – jego zdaniem – nie wpływa bezpośrednio wojna w Ukrainie. – Nastąpiła dość istotna korekta po szaleństwach cenowych ubiegłego roku. Cena mleka i masła była bardzo wysoka, w drugim półroczu ub.r. spadła konsumpcja – tłumaczył.

Jak mówił, oczywiście każdy spadek ceny powoduje, że branża natychmiast domaga się uruchomienia przez Unię skupu interwencyjnego i dopłat do przechowywania masła. Jednak skup interwencyjny na pewno by nikogo nie zadowolił, bo ceny takiego skupu są niskie, a jeżeli chodzi o dopłaty do przechowywania – to jest to tylko odłożenie problemu w czasie, a nie jego rozwiązanie.

– Na tym etapie trzeba jedynie obserwować, jak zachowuje się rynek. Cena skupu mleka jest wyraźnie wyższa niż dwa lata temu, choć niższa niż w szczytowym okresie ubiegłego roku – powiedział Kowalczyk.

Minister poinformował też o wsparciu dla pszczelarzy. Jak mówił, w tym roku podniesiona została dopłata do rodzin pszczelich, które przezimowały, z 20 do 50 zł na ul. Jest to dopłata dla wszystkich pszczelarzy – skupionych w organizacjach, jak i dla indywidualnych właścicieli uli. Ponadto nadal będzie realizowany dla nich program wsparcia w ramach Wspólnej Polityki Rolnej. W kwietniu będzie nabór wniosków dla pszczelarzy. Będzie on podobny do tego, który jak był w poprzednich latach m.in. będą dopłaty do zakupu lawet, do zwalczania chorób zakaźnych pszczół czy do zakupu urządzeń do pozyskiwania miodu. Budżet tego programu – to ok. 60 mln zł. – poinformował Kowalczyk.

Źródło:

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Czy ubezpieczanie upraw zyskuje na popularności?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera