Więckowice po pożarze chlewni: Trwa sprzątanie, ale najważniejsze, że nikt z pracowników nie zginął [ZDJĘCIA]

Grzegorz OkońskiZaktualizowano 
W akcji brało udział 28 zastępów straży pożarnej, zawodowych i ochotniczych, w sumie ponad stu strażaków.Zobacz kolejne zdjęcie --->Waldemar Wylegalski
1900 prosiąt spłonęło w pożarze chlewni w Więckowicach – wezwani na miejsce akcji strażacy nie mogli wejść do płonącego budynku, by wyprowadzić zwierzęta. Udało im się jednak obronić przed ogniem sąsiednie budynki hodowlane.

Ogień pojawił się po godzinie 15 w jednym z budynków, w którym przebywało około 1900 ośmiotygodniowych prosiąt. Na miejsce wezwano straż pożarną, jednak zanim przyjechały pierwsze wozy, ogień zdołał już ogarnąć chlewnię.

- Pierwsze załogi wkraczały do akcji, gdy budynek był już w znacznym stopniu w ogniu – opowiada bryg. Sławomir Brandt z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu. - To był obiekt o konstrukcji mieszanej, z drewna, cegły, częściowo kryty płytami. Wskutek wysokiej temperatury konstrukcja ta już była nadwyrężona, dlatego nie można było ryzykować wejścia do środka.

Strażacy otrzymali jednocześnie informację od pracownika chlewni, że w środku są tylko zwierzęta i na pewno nie ma tam ludzi. Niestety zwierząt nie udało się już wyprowadzić, bo dach groził zawaleniem i faktycznie, w krótkim czasie zapadł się, podobnie jak część ścian.

- W akcji brało udział 28 zastępów straży pożarnej, zawodowych i ochotniczych, w sumie ponad stu strażaków – informuje Sławomir Brandt. - Wobec silnego zadymienia wykorzystaliśmy m.in. agregaty oddymiające, które tworzyły nadciśnienie przy płonącej chlewni, a także przy najbliższej następnej chlewni. Dzięki temu zwierzęta w kolejnym budynku nie zatruły się dymem.

Czytaj też: Narodowa Wystawa Zwierząt Hodowlanych już w piątek rozpocznie się na MTP. Zobacz jak zwiedzać i co będzie można zobaczyć

- Spalił się budynek o powierzchni około trzech tysięcy metrów kwadratowych powierzchni – mówi mł. bryg. Jarosław Zamelczyk, zastępca komendanta miejskiego PSP w Poznaniu, obecny na miejscu pożaru. - Niestety, zwierząt nie udało się uratować, tym bardziej, że obiekt częściowo sam się zawalił. Naszym zadaniem była także obrona kolejnych budynków chlewni i udało się zapobiec rozprzestrzenianiu się na nie ognia.

Właściciel spalonej chlewni, firma Agri Plus Sp. z o.o. poniosła straty i teraz zajmuje się porządkowaniem terenu – trzeba bowiem jak najszybciej usunąć ciała zwierząt i pozostałości po spalonym budynku. Czy budynek będzie odbudowany – nie wiadomo, spółka analizuje tę kwestię.

- Żadna osoba nie ucierpiała, to dla nas najważniejsze – podkreśla dr Mirosław Dackiewicz, dyrektor PR/Rozwoju Agri Plus.

Na miejsce pożaru pojechali już inspektorzy z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Poznaniu, jednak ich ustalenia nie są jeszcze znane.

- To zakład, który jest na obrzeżach naszej miejscowości, więc oprócz zadymienia w szczytowym czasie pożaru nie było innych utrudnień. Do tego z małą liczbą pracowników, którzy wówczas już zakończyli zmianę, więc udało się uniknąć najgorszego – mówi Anna Kwaśnik, sołtys, Więckowic. - Strata wielka dla firmy, ale przynajmniej nikt nie zginął. Przyjechało dużo jednostek straży pożarnej, był dym, więc ludzie się interesowali i obawiali o to, co się dzieje. Odetchnęliśmy, jak dowiedzieliśmy się, że wszyscy pracownicy żyją.

Przyczyna pożaru jest ustalana przez policję i nie można jeszcze spekulować, co mogło wywołać ogień. Mieszkańcy nieoficjalnie, między sobą, przypuszczają, że w grę mogło wchodzić zwarcie instalacji elektrycznej.

- Chlewnie są mieniem znacznej wartości, decydujące o „być albo nie być” niejednej firmy, muszą być zatem zabezpieczane od pożaru – uważa poseł Zbigniew Ajchler, producent trzody chlewnej i przedstawiciel Krajowego Związku Pracodawców i Producentów Trzody Chlewnej. - Uważam, że najskuteczniejszym środkiem jest sprawny i stale nadzorowany monitoring. W swoich dwóch obiektach mam 90 kamer, a do obrazu z nich mają stały dostęp najważniejsze osoby w zakładzie. Stale czuwają systemy alarmowe, sygnalizujące każde odstępstwo od normy. I to nie chodzi tylko o pożar. Lata temu udusiły mi się zwierzęta w wyniku awarii urządzenia zapewniającego dopływ prądu. Dziś systemy alarmowe są tak konfigurowane, by ostrzegały przed nie tylko temperaturą, czy ogniem, ale przed każdą awarią i nie mieszczącą się w dozwolonych ramach sytuacją.

Gdy jednak dochodzi do pożaru, ewakuacja zwierząt może okazać się bardzo trudna, jeśli nie niemożliwa.

- Świnie nie chcą wychodzić, boją się, zatrzasną się, a nie wyjdą; widziałem kiedyś coś takiego, gdy drewniany obiekt się zapalił, a żadna ze świń nie chciała wyjść – dodaje Zbigniew Ajchler.

Zobacz też:

Powiat poznański: Pożar w Więckowicach. Spłonęło 1900 prosia...

Kościan: Pożar owczarni w Pianowie. Odnaleziono ciało 62-let...

Jak szybko biegają świnie i czemu lubią taplać się w błocie?...

Sprawdź też:

polecane: Flesz: Ceny owoców i warzyw niezmiennie na bardzo wysokim poziomie.

Wideo

Materiał oryginalny: Więckowice po pożarze chlewni: Trwa sprzątanie, ale najważniejsze, że nikt z pracowników nie zginął [ZDJĘCIA] - Głos Wielkopolski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 7

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
f
fox

Liczba 1900 to ściema-tyle podano ze względu na przepisy.

Tam już w przeszłości zdechło kilkaset świń z przepełnienia chlewni.

Gdzie decyzja środowiskowa dla tego przedsięwzięcia.?

C
Czesiek

Chciwość, chciwość, chciwość. Przecież te zwierzęta nawet nie miały przestrzeni, żeby się ruszyć. Gdzie są te wszystkie inspekcje weterynaryjne, gdzie Sanepid, gdzie nadzór budwolany? Psia krew - tyle hajsu idzie na utrzymanie tych wszystkich organów kontrolnych. Gdzie efekty ich pracy się pytam?

D
Dopiewski Hrabia
2019-05-14T20:40:39 02:00, Lechu:

Żadna świnia nie chciała wyjść, bo te zwierzęta są zastraszane od urodzenia. One czują że pójdą na rzeź, a przedtem będą maltretowane przez psychopatów (personel).

Skąd to wiesz wieprzu ?

m
monte verde

Straszne to jest. Biedne prosiaczki.

L
Lechu

Żadna świnia nie chciała wyjść, bo te zwierzęta są zastraszane od urodzenia. One czują że pójdą na rzeź, a przedtem będą maltretowane przez psychopatów (personel).

P
Pelagia

Niech Agri Plus ujawni, jaki na ten teren został uchwalony plan. I, czy czasami nie chcą się z tymi świniami wynieść w inny rejon Polski.

Dodatkowo polecam na youtube film pt. "Świński interes" z Więckowicami.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3