W lubuskiej gminie Deszczno zostanie wybitych około 170 sztuk bydła, nad którym od wielu lat nie panuje jego „właściciel”.

To sprawa, która ciągnęła się od wielu lat! W mediach czy w gabinecie wojewody wielokrotnie skarżyli się na nią mieszkańcy gminy Deszczno. Chodzi o stado bydła, które żyje na polach w okolicy Warty. Choć ma ono swojego właściciela, to ten – mający problemy zdrowotne - nad nim nie panuje, a bydło stwarza tylko problemy.

- Zjada rolnikom uprawy rolne, powoduje wypadki i kolizje – mówi Zofia Batorczak, lubuski lekarz weterynarii. Bydło chodzi samopas bez względu na porę roku.

Decyzję w sprawie likwidacji stada podjął już sąd

Wojewoda wystąpił do ministra rolnictwa o pieniądze na likwidację problemu. – Na ten cel zostało przeznaczone 350 tys. zł – mówi wojewoda Władysław Dajczak.

Dlaczego bydło trzeba zabić, a nie można przekazać zwierząt komuś innemu?

- Stado jest o nieznanym statusie zdrowotnym, od kilkunastu lat nie jest badane. Nie wiemy, z jakimi zwierzętami stado ma do czynienia, chodząc po obszarze 400 hektarów. Dziś jest już około 170 sztuk bydła. Ono w sposób niekontrolowany się rozmnażało, więc nie ma możliwości, by zostało zarejestrowane i stało się legalne oraz mogło trafić do obrotu dla ludzi – mówi Z. Batorczak.

Zobacz również:

WIDEO: Magazyn Informacyjny "Gazety Lubuskiej"