Dzisiaj, w poniedziałek 28 stycznia, na wielu drogach w kraju rozpoczęło się #AGROpowstanie. To strajk rolników, zorganizowany przez Wspólnotę konsumentów i rolników "Agro Unia" z Michałem Kołodziejczakiem na czele. Odbywa się on także na terenie powiatu lublinieckiego. Ciągniki rolnicze z transparentami podążają drogą krajową nr 11 w gminie Ciasna.

Strajk na naszej okolicy odbywa się częściowo na terenie województwa opolskiego. O godz. 10.00 rolnicy w ciągnikach wyjechali ze stacji paliw "Lotos" w opolskim Grodzisku i podzielili się na dwie grupy.

Zobaczcie zdjęcia:

Zobacz galerię

Jedna udała się w kierunku Kluczborka, druga natomiast w stronę Lublińca. Niedawno ciągniki dotarły do stacji paliw w Ciasnej, gdzie zawróciły i teraz podążają w kierunku Olesna.

O strajku wiedziała Komenda Powiatowa Policji w Lublińcu, która monituje sytuację na drodze.

- Ruch odbywa się w miarę normalnie. Nie ma większych utrudnień, a tym bardziej żadnych blokad - informuje mł. asp. Michał Sklarczyk, oficer prasowy KPP w Lublińcu.

#AGROpowstanie zorganizowano dzisiaj w różnych częściach kraju. Inicjatorem jest Michał Kołodziejczak i jego "Agro Unia". Strajk (kolejny już w ostatnim czasie), którego kulminacja ma nastąpić 6 lutego w Warszawie, jest przejawem sprzeciwu i krytyki poczynań ministra rolnictwa Jana Ardanowskiego.

Na swoim profilu facebookowym "Agro Unia" szczegółowo wyjaśnia o co chodzi:

1. Sytuacja w polskim rolnictwie z każdym dniem pogarsza się. Wbrew pozorom (oraz powierzchownej ocenie niektórych osób - zwłaszcza tych „z miasta”) i propagandzie sukcesu uprawianej przez rząd, polska wieś weszła w stan stagnacji a nawet powolnego umierania.

2. Agresywna polityka zagranicznych korporacji, pasywna postawa służb państwowych, nieskuteczna polityka międzynarodowa i podejmowanie decyzji niezgodnych z polską racją stanu doprowadziły polską wieś do stanu beznadziejności a wiele gospodarstw na skraj bankructwa.

3. Istniejące dotychczas i funkcjonujące w świecie („światku”) rolniczym podmioty zarówno państwowe jak i społeczne zmarnowały zasoby którymi dysponowały, nie wykorzystały one pożytecznie możliwości do pracy na rzecz rolnictwa.

4. Oddolne organizowanie się środowiska rolniczego poza skostniałym układem napotkało na krytykę ze strony ministra rolnictwa. Co gorsza, nasza wspólna inicjatywa i organiczna praca na samym dole zostały intencjonalnie zaatakowane przez urząd ministra, który powinien być naszym reprezentantem i sługą polskiej wsi.

5. Świadomi sytuacji nieuchronnego upadku strategicznego sektora polskiej gospodarki podejmujemy wszelkie możliwe działania służące podniesieniu tego tematu do rangi na którą zasługuje. Bezpieczeństwo żywnościowe kraju to użyty przez nas termin wiosną ubiegłego roku, który obecnie powtarzany jest przez wielu polityków (w tym w szczególności tych decyzyjnych pod względem arytmetyki sejmowej), lecz pozostaje w ich ustach pustym sloganem. My, którzy jako pierwsi wskazaliśmy na zagrożenie utraty przez Polskę suwerenności gospodarczej i ekonomicznej w tym względzie, podejmujemy nieustające działania mające na celu poważne potraktowanie tego niebezpieczeństwa.

6. Polska wieś jest nierozerwalnie związana z miastem. Wspólnie tworzymy ekosystem gospodarczy i społeczny. Dla celów wąskiej grupy interesu jesteśmy skutecznie skłócani, głównie czynnikami natury ekonomicznej. Nie jest naszą winą ani nie czerpiemy satysfakcji z faktu, iż „miastowi” przedsiębiorcy spotykają się z wyższymi progami obciążeń podatkowych niż my. Dla przykładu: rodzinna szwalnia konkuruje z azjatyckimi tygrysami, my konkurujemy na nierównych zasadach z zachodnim rolnikiem, który w porównaniu z nami korzysta ze znacznie większych przywilejów i wsparcia swojego państwa. Polski rząd zaś przeznacza nasze wspólne (miasta i wsi) środki finansowe na dotowanie zagranicznych koncernów (np. Mercedesa - na zakup którego jako nowy samochód w Polsce właściwie nikogo nie stać..), kiedy My polscy przedsiębiorcy wykrwawiamy się pracując po 12 godzin na dobę i więcej.

7. Beznadziejność sytuacji oraz wyczerpanie się formuły bezproduktywnych rozmów z ministrem rolnictwa, który reprezentuje stanowisko rządu RP skłania nas do podjęcia dalszych działań. Dla wielu jedynym słusznym (jedynym?) krokiem wydaje się być zaostrzenie kursu wobec sprawujących władzę. W sytuacji totalnego ignorowania problemów wsi a nawet wręcz prób propagandowego przeinaczania rzeczywistości, nie może dziwić nikogo irytacja środowiska i rosnący niepokój społeczny. Wskazując na naszą dojrzałość i potwierdzając szczerość intencji, którą jest dobro polskiego rolnictwa, kierujemy apel do osoby sprawującej najwyższy urząd w kraju - Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej o interwencję, póki kluczowy sektor polskiej gospodarki pozostaje jeszcze bastionem polskiego kapitału rodzinnego i ostoją wartości o które walczyli nasi przodkowie.

Minister odbija piłeczkę

– Michał Kołodziejczak chce być uważany za twarz protestujących rolników i media mu w tym mocno pomagają. Nie mam żadnych złudzeń i pan Kołodziejczak nie pozostawia żadnych wątpliwości, że jemu o żadne sprawy rolnicze nie chodzi – powiedział ostatnio minister Jan Krzysztof Ardanowski w studio programu „To się liczy” portalu money.pl.

Szef resortu rolnictwa zapewnia, że chce prowadzić dialog w ramach okrągłego stołu rolniczego. Wówczas byłaby szansa na wypracowywane stanowiska zadowalającego dla szerszej grupy gospodarstw.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Choroby zakaźne - oni pamiętają! Film Śląskiej Izby Lekarskiej

TYDZIEŃ Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego